Bazie już są i zielone pączki na przyblokowym krzaku bzu. I żurawie głosy niosą się tęsknie niebem. Trawa się zieleni, ale to żadna nowość, bo trawa jest wieczna. Bielą się kępy przebiśniegów. I to wszystko uszczęśliwia...
Pamiętajmy o Osieckiej. Nikt tak jak ona nie potrafił pisać o życiu, o miłości, czułości, tęsknocie, smutku, samotności i czułości, o nas. Dziś rocznica jej śmierci. Bez jej poezji jest się o coś uboższym...
Trudne dni mam z powodu problemów z uczniem i jego problematycznymi rodzicami, którzy każde jego przewinienie usprawiedliwią, obrócą na jego i swoją korzyść. A dzieciak jest wyjątkowo cyniczny i potrafi nieźle grać...
Przyjemność i spokój znajduję w książce mojej ulubionej Agnieszki Janiszewskiej. "Po drugiej stronie" to dwutomowa opowieść niespiesznie snuta, łącząca przeszłość z teraźniejszością. Są w niej powroty do trudnej, bolesnej dla Blanki, głównej bohaterki, przeszłości, niedomówienia i tajemnice. A nade wszystko urzeka literacki język, piękny i liryczny...
Nadal w moim domu czerwienią się tulipany, pachnie herbata z imbirem i czas złocą kulki świateł...
A jutro M. przybędzie...
Byłam dzisiaj w Ogrodzie Botanicznym, w niektórych jego zakątkach wiosna już się nieśmiało gości.
OdpowiedzUsuńPiękny czas nadchodzi.
"Po drugiej stronie" A.Janiszewskiej nie czytałam, dziękuję za podpowiedź. Veanka.
Veanka- lubię Ogród Botaniczny, choć nie za często w nim bywam :) Janiszewską lubię. Cieszę się, że zajrzałaś :)
OdpowiedzUsuń