Coraz bliżej wakacje, trudno mi w to uwierzyć- znowu rok szkolny minął za szybko. Jednak czekam na nie, bo trudny, pracowity rok za mną...
Lato przyszło. W pogniecionych makowych spódnicach przyszło, w krajkach chabrów i rumianków, w wianku ze słońca. Do mnie lato przychodzi w przykrótkich wieczorach i przydługich porankach, w których jestem dla siebie i wykorzystuję każdą chwilę, zanim upomni się o mnie świat i wszystkie "muszę", "trzeba", "powinnam". I w złotej godzinie, w ptasich ćwierkotach o świcie, w odurzającym słodko- gorzkim zapachu jaśminu, słodkim aromacie lip i lipowym hymnie pszczelich skrzydeł i z nocą w cekinach gwiazd złotych...
Lato, bądź dobre!
Wciąż czerwcem się cieszę, wplatam niebieskość nieba w zielone tęczówki swoich oczu, przynoszę bukiety z polnych ścieżek, wpatruję się w zieleń, oddycham zapachem lawendy, róż i truskawek, stroję się w czereśniowe kolczyki. W czerwcu uszczęśliwia mnie tak wiele! Mam piękną apaszkę w wisienki, przywołuje letni nastrój, mam perfumy o pięknej nazwie, idealnie wpisujące się w wakacyjne dni, choć ich zapach sprawdza się o każdej porze roku, mam książki na wakacyjne ocalanie nocy...
Tak, jestem gotowa do wakacji!



