wtorek, 23 czerwca 2026

Radość z czerwcowych dni...


Coraz bliżej wakacje, trudno mi w to uwierzyć- znowu rok szkolny minął za szybko. Jednak czekam na nie, bo trudny, pracowity rok za mną...

Lato przyszło. W pogniecionych makowych spódnicach przyszło, w krajkach chabrów i rumianków, w wianku ze słońca. Do mnie lato przychodzi w przykrótkich wieczorach i przydługich porankach, w których jestem dla siebie i wykorzystuję każdą chwilę, zanim upomni się o mnie świat i wszystkie "muszę", "trzeba", "powinnam". I w złotej godzinie, w ptasich ćwierkotach o świcie, w odurzającym słodko- gorzkim zapachu jaśminu, słodkim aromacie lip i lipowym hymnie pszczelich skrzydeł i z nocą w cekinach gwiazd złotych...

Lato, bądź dobre! 

Wciąż czerwcem się cieszę, wplatam niebieskość nieba w zielone tęczówki swoich oczu, przynoszę bukiety z polnych ścieżek, wpatruję się w zieleń, oddycham zapachem lawendy, róż i truskawek, stroję się w czereśniowe kolczyki. W czerwcu uszczęśliwia mnie tak wiele! Mam piękną apaszkę w wisienki, przywołuje letni nastrój, mam perfumy o pięknej nazwie, idealnie wpisujące się w wakacyjne dni, choć ich zapach sprawdza się o każdej porze roku, mam książki na wakacyjne ocalanie nocy...

Tak, jestem gotowa do wakacji!


czwartek, 18 czerwca 2026

Czerwcowe koraliki...

W czerwcowej piosence nuty ptasich ćwierkotów o wczesnych godzinach porannych,  świetliste popołudnia, zapach jaśminów, róż i lawendy, smak truskawek, przydługie wieczory, rozkołysane wiatrem ķłosy zbóż z wpiętymi weń makami i chabrami...

Czerwiec przynosi ze sobą tyle zachwytów i oczarowań. I choć w pracy to trudny i pracowity czas, staram się zauważyć jak najwięcej i mieć jak najwięcej zwykłego czasu...

Ósmoklasiści napisali już do mnie swoje pożegnalne listy, bo taki mam zwyczaj, że proszę ich o podzielenie się refleksjami po pięciu latach wspólnej pracy, o wymienienie tego, co zabiorą ze sobą z moich lekcji i spotkań ze mną. Pięknie mi napisali. Czytałam ich słowa powoli, jedno po drugim i jest w nich wszystko to, co ważne dla mnie i czym chciałam się z nimi podzielić. Czasem najważniejsze lekcje to te, które wychodzą poza podręcznik, a są zwyczajnie z potrzeby chwili i z serca...

Mam teraz nieco więcej chwil dla siebie, bo nie muszę już sprawdzać prac. Przeczytana ostatnio książka Agnieszki Zakrzewskiej " Niebo w kolorze kaliny" pozwoliła mi delektować się niespiesznością akcji, pięknem języka i nadzieją, jaką niesie ze sobą ta opowieść...

A w kącikach oczu mych mruga tęsknota za wakacjami...

sobota, 6 czerwca 2026

Nadmorskie opowieści...

Bałtyk 💙 Jak dobrze znowu tu być! Nawlekam koraliki chwil: błękity w niezliczonych odcieniach, ciepły piasek, chłodny dotyk fal, cisza i spokój, nasze ślady, zbieranie muszelek, słońce, a potem deszcz, zapach kawy w przytulnej tawernie, kilometrowe spacery z M.
Zostawiam pozdrowienia i idę w stronę słońca.