sobota, 30 maja 2026

Z chłodnym wiatrem...

Maj przemknął. I choć starałam się ocalić jak najwięcej chwil, to pozostaję w niedosycie, że za mało było spacerów, zachwytów, wczesnych wieczorów na balkonie, czasu na czytanie. Nie za łaskawy był tegoroczny maj, za mało w nim słońca było, ale przyroda ze wszystkim nadążyła. Za mną już poezja konwalii, bzów, piwonii i drzewa chusteczkowego...

A maj zapisał się w moich wspomnieniach zielenią, tą młodą, najpiękniejszą w całym roku i zapachami. Przynosiłam do domu gałązki bzu, by czarowały i towarzyszyły popołudniami, by otulały do snu i czyniły poranki piękniejszymi. To upajanie się zapachem bzu pozwala wracać do krainy dzieciństwa, do domu babci, do kuchni mamy, do wypraw na koniec wsi, bo tam krzaki bzu były najpiękniejsze...

Dziś o poranku burza i srebrne krople deszczu na szybach. Dłużej pobyłam w łóżku i oddałam się lekturze książki, którą będę omawiała z uczniami w ramach lektury nieobowiązkowej. "Latawiec" Barbary Kosmowskiej to książka nie tylko dla dzieci. To otulająca duszę opowieść o pięknej, międzypokoleniowej przyjaźni i nadziei, o magii codzienności i ocalania małych rzeczy. "Nigdy nie wiemy, co nas spotka. Dlatego życie jest wspaniałe, jak lot latawca". Czasem gubimy swoje sznurki, czasem zahaczamy o przeszkody, a niekiedy musimy skonstruować swoje nowe latawce. Już się cieszę na cykl lekcji. Już przygotowałam sobie pomysły...

Sobota nie ma w sobie nic z nadchodzącego lata, smakuje chłodem. Piję kolejną kawę, wybieram w sklepie internetowym lnianą sukienkę z myślą o zakończeniu roku szkolnego, ma kolor szałwii. 

Kolekcjonuję momenty bycia w dobrej codzienności...