W tym roku jakoś bardziej odczuwam melancholię sierpniową. Czuję, że za chwilę lato odejdzie. I choć staram się, by wydłużyć sierpniowe dni, mijam wraz z nimi za szybko. Jestem jeszcze w wakacyjnym czasie, jeszcze oddycham spokojem, czuję się wolna, ale gdzieś tam z tyłu głowy czai się myśl o szkolnych powrotach...
Sierpniowe słońce w bursztynowym odcieniu, złotą poświatą kładzie się w pejzażu, w ogrodach pełnia zbiorów, na rabatach pysznią się moje ulubione dale, hortensje i pierwsze astry. Tak, jeszcze jest lato, jeszcze są wakacje, ale na trawnikach zauważam pierwsze opadłe zżółknięte liście, pola opustoszały, a bociany szykują się do pożegnań. I choć lubię jesień, jeszcze na nią nie czekam, jeszcze nie jestem gotowa...
W owadzim sklepie, korzystając z promocji, zakupiłam kolorowe karteczki, zakreślacze, kleje i karteczki- znaczniki. Moja wyprawka na ten rok, jeszcze tylko kalendarz i jestem gotowa na nowy rok szkolny, choć entuzjazmu nieco mi brakuje...
Jeszcze spotkam się pięknie z moją Kumą, jeszcze spędzę czas z M. Jeszcze czytam sobie długo bez wyrzutów sumienia, zauważam, zatrzymuję się, nie poganiam ni minut, ni siebie. Dobrze śpię, uśmiecham się do lustra o poranku, bez myśli, co tam na pierwszą lekcję przygotowałam. Rozdzwaniam chwile bransoletkami, maluję usta koralową pomadką, chodzę w krótkich porteczkach i pozwalam włosom być w ulubionym nieładzie. Wieczorami siedzę na balkonie w kolczykach z gwiazd. Przynoszę do domu bukiety polnych kwiatów. Jem lody, piję niespiesznie swoje kawy i jest we mnie tyle dobrego spokoju...
Sierpniu, mijaj wolniej!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz