Przywołuję wiosnę bukietem żonkili, kolorami filiżanek, myślami i tęsknotą za słońcem. Długa ta zima tegoroczna. Choć była ładna, wreszcie śnieżna i mroźna, to niech już się kończy. Niech zaczną budzić się rośliny, niech słońce zagląda porankami w okna, niech zielone serduszka listków rozwiną się na gałązkach...
Cieszy mnie zaczynający się właśnie weekend. Pracowity tydzień miałam. Przygotowałam szkolne obchody Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego, ułożyłam testy dotyczące nowych zasad ortografii dla uczniów i nauczycieli, sprawdziłam wszystkie, wyłoniłam Mistrzów Nowych Zasad, przygotowałam papierowe medale i wklejki do nagród, a ponadto sprawdzałam tony prac, kartkówek i zadań dla chętnych. Resetu mi trzeba i czasu dla siebie...
Mało ostatnio czytam, a potrzebuję słów. Szukam tych niedopowiedzianych, tych bardziej przeczuwanych niż napisanych. I znajduję je w tomiku haiku...
Cieszę się na marzec, choć w duszy mam jesień. Cieszę się na pierwsze ptasie opowieści, malowane słońcem chwile, na zapach wiosny, otwierane częściej okna, na dni coraz dłuższe, lżejsze ubrania, łapanie słońca na spacerach, serduszka listków, kolory w pejzażu i poematy nieba w błękicie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz