czwartek, 5 lutego 2026

Feryjnie...

W feryjne poranki pierwsza kawa smakuje spokojem. Pozwalam sobie na leniwe chwile, na czytanie pod kołdrą, na snucie się w piżamie, na zapatrzenie na to, co za oknem...

A tam inny widok, nie obcy, oswojony, znany od lat- widok na świat M. 

Lubię być w wielkim mieście. Lubię tu być na trochę. Za intensywnie tu, za szybko, za ludnie, za głośno. I choć M. mieszka w zacisznym miejscu, to i tak nocą docierają do mnie sygnały karetek, policyjnych wozów, a odległe tramwaje wjeżdżają w środek mojej głowy...

Za chwilę wybiorę się na długi spacer po labiryncie miasta, zatrzymam się w jakiejś zacisznej kawiarence na drugą kawę, odwiedzę ulubione księgarnie i miejsca. Może sprawię sobie coś na wiosnę...

A potem z pracy wróci M. i czas mijać nam będzie domowo...

sobota, 31 stycznia 2026

Styczniowe kartki...


Styczeń jakoś tak szybko zapisał swe białe kartki w zeszycie nowego roku. Dni wypełniłam pracą, sprawdzaniem próbnego egzaminu, prac, popraw, bo kończyło się półrocze. Od poniedziałku zaczynam ferie, a M. je kończy. Od tego roku niestety mamy odmienne terminy ferii...

Zima uwięziła nas na dwa dni w domu, odwołano lekcje z powodu gołoledzi. Nie wychodziłam nawet do sklepu, dopóki nie zobaczyłam posypanych piaskiem chodników i ulic...

A w zeszły weekend byliśmy z M. nad zimowym Bałtykiem. Morze przywitało nas spokojem, niezliczonymi odcieniami bieli i szarości. Przemierzyliśmy zmrożoną plażę po stronie polskiej i niemieckiej, zachwycaliśmy się pięknem nadmorskich domków i rezydencji. Smakowaliśmy grzane wino, zimowe herbaty i dania z ryb. To był dobry czas...

Sobotni poranek mija mi niespiesznie. Za oknem wiatr kaleczy niewinność białego krajobrazu. Zima ma się pięknie. Może gdy wiatr nieco ucichnie, wybiorę się na spacer...

Tymczasem czas pachnie kawą, hiacynty snują swą słodko- gorzką opowieść, a ja przy pomocy AI przerabiam kolejne zdjęcie w stylu Normana Rockwella. Sztuczna inteligencja wiele potrafi. I choć czasem są to koszmarki, to próbuję się nią bawić...

sobota, 10 stycznia 2026

Tak się składa...

Sobota. Spokój w głowie, cisza, za oknem Narnia. Zima tak malowniczo wygląda z okna, ta biel aż po horyzont, drzewa z koronkach szronu, niebo jasne i błękitne, igiełki mrozu lśniące w słońcu. Podziwiam te zimowe okoliczności nie tylko z okna, codziennie idę na spacer. Wracam potem zmarznięta, z czerwonymi policzkami, ale to takie przyjemne zimno...

Idealny poranek. Kawa jeszcze ze świątecznym aromatem, ciasteczka z korzenną nutą, blask świeczki w przepięknym świeczniku od szwedzkiego Mikołaja, kolejny tom z cyklu "Kolory zła" Małgorzaty Oliwii Sobczak- najnowszy "Zieleń"...

Świętowałam z Bliskimi w ich nowym domu w Szwecji, pięknym domu, we wspaniałym miejscu. Za oknem miałam las i skałki, zieleń świerków i ptasią stołówkę, którą dla ptaków prowadzi brat. Przylatują kosy, dzięcioły, sikorki, gile, wróbelki i inne, których nie umiem nazwać, ale tato by umiał. W styczniu 12 rocznica jego śmierci. Wspominaliśmy go z bratem w opowieściach, w anegdotach. Pamięć o tacie często przybiera anegdotyczny charakter, tak łatwiej oswoić to wszystko, co dobre nie było...

Moja coroczna pielgrzymka do lekarza od skorupiaka zapewniła mi spokój, nic się nie dzieje. Kolejna wizyta za dwa lata, bo taki termin kontroli ustaliły mi panie w rejestracji. Miałam wrażenie, że w tym centrum jeszcze większe tłumy niż w zeszłym roku. Przygnębia mnie to miejsce bardzo...

Przeanalizowałam już zmiany w ortografii, przygotowałam notatkę dla uczniów- takie informacje w pigułce. Sama reforma budzi moje mieszane uczucia. Doceniam ujednolicenie pisowni "nie" z przymiotnikami i imiesłowami, pisowni nazw mieszkańców. Natomiast nie rozumiem pozostawienia wariantywności pisowni członu pół-, par wyrazów równorzędnych czy cząstek typu: super, ekstra itp. To uczniom wprowadzi chaos...

Dziś wybiorę się na spacer, nieco uładzę dom, posprawdzam prace, bo koniec półrocza blisko, a nade wszystko będę się cieszyć wszechświatem swego domu i niespiesznością...