W czerwcowej piosence nuty ptasich ćwierkotów o wczesnych godzinach porannych, świetliste popołudnia, zapach jaśminów, róż i lawendy, smak truskawek, przydługie wieczory, rozkołysane wiatrem ķłosy zbóż z wpiętymi weń makami i chabrami...
Czerwiec przynosi ze sobą tyle zachwytów i oczarowań. I choć w pracy to trudny i pracowity czas, staram się zauważyć jak najwięcej i mieć jak najwięcej zwykłego czasu...
Ósmoklasiści napisali już do mnie swoje pożegnalne listy, bo taki mam zwyczaj, że proszę ich o podzielenie się refleksjami po pięciu latach wspólnej pracy, o wymienienie tego, co zabiorą ze sobą z moich lekcji i spotkań ze mną. Pięknie mi napisali. Czytałam ich słowa powoli, jedno po drugim i jest w nich wszystko to, co ważne dla mnie i czym chciałam się z nimi podzielić. Czasem najważniejsze lekcje to te, które wychodzą poza podręcznik, a są zwyczajnie z potrzeby chwili i z serca...
Mam teraz nieco więcej chwil dla siebie, bo nie muszę już sprawdzać prac. Przeczytana ostatnio książka Agnieszki Zakrzewskiej " Niebo w kolorze kaliny" pozwoliła mi delektować się niespiesznością akcji, pięknem języka i nadzieją, jaką niesie ze sobą ta opowieść...
A w kącikach oczu mych mruga tęsknota za wakacjami...


