wtorek, 11 czerwca 2019

Kilka drobiazgów...

Niebo jest dzisiaj błękitną chusteczką. Powietrze jeszcze nie parzy, tym bardziej że nad ranem hałaśliwa burza przyniosła deszcz i orzeźwienie...

Czas pachnie kawą. Mam okienko. Nie mam już nic do sprawdzania, więc mam wolną godzinę. Godzinę dla siebie. Mogłabym przygotowywać się do jutrzejszej rady, ale jeszcze nie wszyscy wystawili oceny, więc przygotuję się w domu...

Przez uchylone okno wpadają ptasie ćwierkoty i zapach koszonej trawy. To budzi myśli o wakacjach. Cieszę się na nie. I choć do końca czerwca będę jeszcze w pracy, bo trzeba doprowadzić sprawy gimnazjum do końca, to jednak będzie inaczej, ciszej, swobodniej...

Wczoraj z przyjemnością obejrzałam mecz. Dziś podczas porannego dyżuru chłopcy z mojej klasy przyszli podyskutować ze mną o golach, Lewandowskim i Piątku, bo to ich idole :)

Czytam. Popołudnia i wczesne wieczory spędzam między literkami sagi rodzinnej "Ogród z marzeń". Jest w tej książce urok, malowniczość i wyrazistość ubiegłego stulecia. Jest piękna historia o miłości, tajemnice, paryskie uliczki, winnice, hiszpańskie nastroje. To nie jest proza wybitna, ale przyjemnie się ją czyta u progu wakacji...

I znowu zatracam się w rozkołysanych jazzowych dźwiękach. Wieczory są wtedy takie niebieskie...


3 komentarze:

  1. Zleci szybciutko i będzie wolność! :) Piękne, delikatne słowa - utrzymałyby się na maleńkich pajęczynkach małych pajączków, które zamiast wakacji rozpoczęły u nas właśnie pierwsze dni pajęczego rękodzieła ;)
    Serdeczności ślę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Szalony to czas, ale cieszę się, że już prac do sprawdzania nie ma, a do tego ta perspektywa wakacji! Spokoju i dobrego nastroju życzę! :)

    OdpowiedzUsuń