niedziela, 17 stycznia 2021

Zatrzymując czas...

Za oknem od kilku dni śnieg i zimowy pejzaż. Świat wyglądał jak czarno-biała fotografia nieco smutnie, ale dziś zalśniła ta biel słońcem i jest nareszcie pięknie...

Ferie minęły. Minęły za szybko, ale śmiem twierdzić, że nie zmarnowałam ani jednego dnia. Prawie dwa tygodnie spędziłam z M. Staraliśmy się codziennie chodzić na spacery, w aleje, w ścieżki między polami, do ogrodu, dawnym nasypem kolejowym. Graliśmy w planszówki, oglądaliśmy filmy, czytaliśmy, piliśmy grzane wino, złociliśmy czas płomykami świec, gotowaliśmy razem i śniliśmy sny na jednej poduszce. Dobry, domowy czas. Tęsknimy jednak za podróżami, za odkrywaniem nowych miejsc, nowych krajobrazów, za umykającym światem w oknach pociągu, za innym niebem nad nami...

Od jutra pracuję zdalnie ze szkoły, wracają maluchy, szkoła znowu będzie ogrzewana i będę prowadziła lekcje ze swojej klasy. Czy tak wolę? Wolę. Przez ten cały czas prowadziłam lekcje z domu i nieustannie czułam, że jestem w pracy. Nawet kiedy kończyłam lekcje, zamykałam laptop, to miałam takie poczucie, że wciąż jestem w pracy. A tak będę musiała zebrać się o poranku, przygotować śniadanie do pracy, wyjść z domu, przejść ten kawałek. Spotkam się z koleżeństwem, może to taka namiastka normalności, ale jakoś mnie to cieszy...

W moim domu nie ma już świątecznych dekoracji, choinkę rozebrałam po Święcie Trzech Króli. Mam za to w wazonie tulipany i chyba już nieśmiało tęsknię za wiosną i za tym, by życie znormalniało...

Jestem już przygotowana do jutrzejszej rady, więc resztę dnia spędzę na drobnych przyjemnostkach. Wybiorę się na spacer, poczytam, ugotuję coś dobrego na obiad, pozwolę oplatać się tylko dobrym myślom, posnuję się w rytm jazzowych snujów, zrobię kilka zdjęć, by zatrzymać czas...

Dobrej niedzieli :)

1 komentarz: